poniedziałek, 24 października 2011

"Chodorkowski" - więzień własnego imperium


Już w czasie studiów w Moskiewskim Instytucie Chemiczno-Technicznym poczuł smykałkę do biznesu. Jako dwudziestoparolatek założył prywatny bank Menatep. W latach 90-tych nabył od państwa akcje zadłużonej spółki Jukos. Zapewne, nikt wtedy nie przypuszczał, że upadające przedsiębiorstwo stanie się naftowym imperium, a Michaił Chodorkowski będzie rosyjskim magnatem na zachodnią modłę.
Przyznacie, że perypetie oligarchy to niezły materiał na film? Niemiecki reżyser, Cyril Tuschi podjął się tego wyzwania. Zrealizował dokument o neoliberale i kapitaliście, który „ukradł w Rosji dużo pieniędzy” - tak o Chodorkowskim mówią mieszkańcy Moskwy. Prawie dwugodzinny obraz to efekt pięciu lat poszukiwań, podróży i rozmów, które Tuschi przeprowadził w wielu krajach. „Gadające głowy” pojawiają się tu dosyć często, ale na szczęście, rozprawiają całkiem rzeczowo. Pośród polityków występujących w dokumencie, prym wiedzie Joschka Fisher. Głos zabierają również byli współpracownicy i znajomi magnata, m.in. Maxim Valetsky z Komsomołu, komunistycznej organizacji młodzieżowej. O ojcu opowiada także najstarszy syn Paweł, który mieszka w Stanach Zjednoczonych. Dwudziestoparolatek nie ukrywa, że ojciec był autorytarny i w gruncie rzeczy, wiedział, że grozi mu areszt. Marina, matka oligarchy i Lena, jego była żona dzielą się spostrzeżeniami nader dyplomatycznie, zachowując dystans, nie ujawniając swoich roszczeń.
Oprócz materiałów archiwalnych z prasy czy telewizji, reżyser przywołuje fragmenty listów, które Chodorkowski przesyłał mu z aresztu na dalekiej Syberii. Eksperci, politycy, rodzina –brakuje tylko wypowiedzi władzy. Ona milczy. Wiele „gadających głów” uważa, że osadzenie rosyjskiego potentata to zemsta Kremla. Nie dość, że współwłaściciel Jukosu otwarcie krytykował Putina, to na domiar złego, wspierał opozycję, a w Rosji nie ma miejsca na niezależną politykę.
Począwszy od lat 90-tych przedsiębiorca pieczołowicie budował korporacyjne imperium, dążąc do wdrożenia zachodniego systemu biznesowego. W międzyczasie, powołał fundację edukacyjną „Otwarta Rosja”. Napisał nawet książkę „Człowiek z rublem”. W 2003 roku wpadł w sidła aparatu, który sam współtworzył. Malwersacje, defraudacje, unikanie podatków – zarzuty wobec Chodorkowskiego nieustannie się mnożą. Podczas unikatowego wywiadu, który Tuschi przeprowadził na sali rozpraw, przedsiębiorca szyderczo wyśmiewa absurdalne oskarżenia , m.in. kradzież ponad 300 ton ropy naftowej. Proces ma znaczenie symboliczne, sprawiedliwość chowa się za mistyfikacyjnym teatrzykiem – przytakują eksperci.
Do kogo powinien trafić ten dokument? Tuschi stara się o obiektywizm, ale jest w tym na pewno kampania reklamowa. Reżyser zagląda do enklawy Jukosu, zamkniętego osiedla, gdzie mieszkali założyciele przedsiębiorstwa. Zadziwiające, że personel wciąż utrzymuje tam porządek, zaopatruje nawet schron przeciwatomowy w świeże zapasy żywności. Pracownicy wierzą, że Chodorkowski jeszcze tam powróci. Ostatnio, prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wydał optymistyczne oświadczenie, że rosyjski potentat „ma prawo do zwolnienia warunkowego i prawo do ubiegania się o ułaskawienie”. Ale czy to nie kolejna mistyfikacja…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz